Mam PCOS. Od około 2 miesięcy biorę Rybelsus, żeby schudnąć. Wcześniej moje miesiączki praktycznie się nie pojawiały, natomiast odkąd zaczęłam brać Rybelsus, zaczęły się pojawiać.
We wtorek dostałam miesiączkę i od tego czasu jestem w bardzo złym stanie. Fizycznie umieram z bólu, ale jeszcze bardziej przeraża mnie to, co dzieje się ze mną psychicznie. Płaczę z nerwów, jestem rozbita emocjonalnie, nic mi nie wychodzi, nie mam siły na nic. Mam ogromne wahania emocji i zdarza mi się podejmować pochopne decyzje, których później żałuję.
Czuję się psychicznie kompletnie rozwalona. Mam wrażenie, że nie daję sobie rady sama ze sobą.
Czy któraś z Was z PCOS ma podobne doświadczenia? Czy przy pojawieniu się miesiączki również macie aż tak silne pogorszenie nastroju, płaczliwość, rozdrażnienie i poczucie bezsilności?
Co Wam pomaga w takich stanach? Czy powinnam porozmawiać o tym z ginekologiem, endokrynologiem albo psychiatrą? Czy może to mieć związek z hormonami i pojawieniem się miesiączki po długim czasie?
Będę bardzo wdzięczna za każdą radę, bo obecnie naprawdę sobie nie radzę
No i dacie też namiar na ginekologa w Rzeszowie?