Choruje na nerwicę lękową, biorę leki, w październiku urodziłam wcześniaka, z małym byliśmy oddzieleni na całe dwa tygodnie, a gdy już wrócił do domu to od tego czasu nie umiem żyć spokojnie.. cały czas się zamartwiam że coś mu się stanie, że na coś zachoruje i będziemy musieli trafić do szpitala, jak słyszę o rsv czy grypie to już mam najgorsze myśli, póki co przez całe 5 miesięcy miał tylko raz katar i delikatny kaszel i w tedy byłam w stanie jeździć dwa razy w tygodniu go osłuchiwać do pediatry, gdy jest ktoś w rodzinie chory od razu mam myśli że się zarazi.
Dziewczyny jak wrzucić na luz, siedzimy praktycznie cały czas zamknięci w domu bo boje się gdziekolwiek z nim pojechać żeby nic nie złapał